Polityka komentowana z dwóch punktów widzenia.
NIEOBOJĘTNI - blogi wolnych ludzi Blogi PolityczneAdd to Technorati Favorites
RSS
czwartek, 09 sierpnia 2007
Co tu się dzieje?
kaczmarekNieliczni zainteresowani obywatele są dziś zaskoczeni. A moze nawet nic ich nie zaskoczyło. Rząd, który obiecywał bezpieczeństwo stracił dziś Ministra Spraw Wewnętrznych Kaczmarka i Komendanta Głównego Policji Kornatowskiego. Obaj byli podobno odpowiedzialni za "przecieki". Bzdury, to wszystko bzdury.


PiS nigdy nie chciał silnej Policji ani sprawnych prokuratorów. To partia brudnych interesów szukająca poparcia oligarchów, stojąca za największymi aferami RP (FOZZ, Telegraf, Art-B, "Srebrna", śmierć Blidy). Opanowanie służb specjalnych i resortów siłowych oraz organów kontrolnych zawsze było nadrzędnym celem dla braci Kaczyńskich. Stawiali tam zawsze najbardziej oddanych żołnierzy.

Żołnierze PiS - fanatyczni, sprawdzeni w boju, lub ściśle uzależnieni od Kaczyńskich. Na szczęście niekompetentni. Tacy są Ziobro (człowiek znikąd bez szans na samodzielną karierę), Dorn (ciążą na nim skandale obyczajowe dalece większe niż sprawa Łyżwińskiego), Kaczmarek (nepotyzm - sprawa syna na UG), Szczygło (ponoć szantażowany przez kolegów "oskarżeniem" o homoseksualizm), Wasserman (komunistyczny prokurator ścigający opozycję), Kryże (sędzia skazujący opozycjonistów - obiekt śledztwa IPN), Mariusz Kamiński (prowadząc nacjonalistyczne bojówki nie udało mu się ukończyć studiów). Nawet oni jednak nie wszytskie rozkazy wypełniają odpowiednio. Płacą wtedy głowami, chroniąc "Wielkiego Stratega". Stratega wspieranego przez dwóch cynicznych graczy Adama Bielana i Michała Kamińskiego.

Nic co mówi PiS nie może być brane za prawdę bez sprawdzenia. To partia skażona kłamstwem. Nie ma dla nich moralności ani zasad, dla władzy potrafią porozumieć się z neonazistami, przestępcami, wszleką szumowiną. Potrafią bratać się z kimś kto ich jawnie obraża i nienawidzi, o ile jest on wystarczająco silny. Potrafią zdradzić swych "przyjaciół" w jednej chwili. Nie szanują prawa ani polskiego ani europejskiego, tak długo jak długo nie zagrozi im ono siłą.

Boją się każdej formy kontroli ich działań, zakrzykują wszelkie pytania o swoją historię. Oskarżają pytających o kryminalne pobudki. Szczują na siebie wszystkich przeciw wszystkim.

Dziś dali tego kolejne dowody.

Tymczasem opozycja w postaci PO jest związana szantażem Rokity i odrzuca wszelką współpracę z Lewicą i Demokratami. Ze strachu przed rozpadem Tusk uczynił z największej siły opozycyjnej niemrawego statystę rządowych zagrywek.

Panie Tusk, proszę się zdecydować.
Należy poprzeć propozycję konstruktywnego wotum nieufności.
Należy powołać komisję śledczą ds. CBA.
Należy natychmiast podjąć decyzję o samorozwiązaniu Sejmu.
Należy bronić demokracji bo to jest obrona Pańskiego tyłka. Pana też mogą (muszą) zaatakować przy pomocy aparatu Państwa. Kto jeśli nie Tusk jest w "kręgu podejrzeń" od wyborów?
Nawet Samoobrona to rozumie.

I jeszcze wyjaśnienie dlaczego to Kaczmarek poleciał (ktoś z PiS musiał, to oczywiste):
Poleciał, bo spotkał się z Woszczerowiczem z Samoobrony (tym, któremu ABW zgubiło kaburę w aucie) i uznano to za zdradę lub próbę zdrady. Poleciał też dlatego, że jako jedyny minister z PiS nie ma immunitetu. W razie czego mozna go zamknąć żeby nie pyskował. Także dlatego, że sam nie miał zaplecza poza przyjaźnią z Ziobro, co powoduje że jest wrogiem Wassermana. Być może były prokurator odzyskał na chwilę kręgosłup. Już go przetrącono.
00:44, pan_wiktor
Link Komentarze (2) »
środa, 08 sierpnia 2007
Mariusz Chmiel nawarzył piwa

Listy do ambasady i ministerstwa było sprytnym sposobem na zaakceptowanie lokalizacji bazy. To miło, że mieszkańcy będą wiedzieli coś na jej temat, ale ja wolałbym, żeby była jak najdalej od mojego domu.

He, he. Uśmiałem się setnie z dwóch wpisów Witka. Jak nie naukowiec, to żarliwy agitator. Nie wiem przed jaką potęgą bronił pan Chmiel swoich bliskich, ale chyba nie przed USA. Chodziło mu tylko z tego co piszą , o zorientowanie się w warunkach inwestycji.

Zarówno wójt, jak i starosta [słupski] będą chcieli uzyskać gwarancje, że baza nie przeszkodzi w planie przemianowania lotniska w Redzikowie z wojskowego na cywilne oraz że wraz z tarczą do powiatu przypłyną amerykańskie inwestycje.

Pogróżki Szczygły nie były żałosne, tylko z tego co wiem broniły konstytucji każdego demokratycznego państwa, gdzie państwo ma monopol na relacje z innymi państwami. Szczególnie w państwie unitarnym takim jak Polska. Zresztą nawet w federacjach regiony nie mogą sobie pozwolić na tak podstawowy ruch, jak ogłoszenie niepodległości, o czym przekonały się dotkliwie w XIX wieku konfederackie stany USA.

Zresztą Chmiel tłumaczył się, że nie miał innego wyjścia. Co nie zmienia faktu, że gość jest dzielny, na chwilę stracił wiarę w demokrację, rzucił wyzwanie centralnemu rządowi i wygrał...

Za parę lat, przy pomyślnych wiatrach, jego malutka gmina znajdzie się na celowniku wszystkich wrogów Ameryki. A wierzcie mi, będzie ich sporo.
wtorek, 07 sierpnia 2007
O wójcie co się Kaczkom nie kłania.

Jest taki człowiek w Polsce, który uwierzył w demokrację.Mariusz Chmiel

Użył jej.

Broni swoich bliskich przed największą potęgą współczesnego świata, wygrywa z opresyjnym, aroganckim aparatem Państwa rządzonego przez PiS. Rzuca Kaczyńskiego na kolana.

Nazywa się Mariusz Chmiel. Jest lokalnym działaczem i przedsiębiorcą. Wójtem w gminie Słupsk.

Nie wystraszył się żałosnych pogróżek ministra Szczygły. Nie bał się napisać do Ambasady USA , która traktuje Polskę jak namiestnictwo. Nie bał się ogłosić protestu. Nie bał się domagać informacji i informować mieszkańców gminy, która wybrała go na przedstawiciela. Nie bał się walczyć o interesy swoich sąsiadów.

Wygrał. Bitwę a nie wojnę. Szczygło będzie musiał się pofatygować do Pana Chmiela.

Mam nadzieję, że Mariusz Chmiel nadal bedzie wygrywał. Dziękuję, Panie Wójcie! Niech żyje Słupsk i Redzikowo!

23:48, pan_wiktor
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 06 sierpnia 2007
Dlaczego anarchiści popierają PiS?

Tytuł tego posta nie jest absurdalny. Mój współpapug Bartek – znany tu jako b9 - z libertariańskich pozycji wsparł ostatnim wpisem Rząd.

Jak sam napisał jest to rząd wyłoniony z „grupy zupełnie zdeprawowanych zawodowych polityków”. Mimo to b9 popiera ten rząd i nawołuje ludzi do akceptowania jego polityki.

komisja wyborcza w szkoleDlaczego? Bartek jako libertarianin nie ma bowiem zamiaru brać udziału w demokracji. Obmierzłej demokracji która kojarzy się z głosowaniem obcych, zapewne głupich (sądząc po wynikach głosowania) ludzi w obskurnym budynku szkoły podstawowej. Ohyda.

Co więcej nasz libertariański przyjaciel przekonuje, że wpływ zmian rządu (a więc i jego polityki) na nasze życie jest niewielki, więc strata zasobów polegająca na spacerze do urny jest nieopłacalna.

 

Plakat NSDAP z 1927 rokuCiekawe czy tak samo myśleli zwolennicy niemieckich socjalistów w 1933 roku. Czy plakat z 1927 roku nie przypomina nam kampanii pewnej partii w ostatnich wyborach? Jak zmieniło się życie wyborców w 1933 roku? Jak może zmienić się nasze życie po najbliższych wyborach? Czy warto na nie iść?

Drogi b9, drodzy czytelnicy (ciekawe czy są jacyś czytelnicy, jeśli tak, prosimy o komentarze), chciałbym Wam wyjaśnić, dlaczego:

naszym obowiązkiem, ale i wielkim przywilejem jest możliwość interesowania się i wpływania na działania takich indywiduów jak Andrzej Lepper, bracia Jarosław i Lech Kaczyńscy, czy wielopokoleniowa rodzina Giertychów.

 

wygraliśmy wolność w samo południePo pierwsze zwróćcie uwagę, że przywilej ten nie jest oczywisty.

Zdobycie praw takich jak prawo wyborcze, prawo do informacji, prawo do wyrażania swoich opinii jeszcze 18 lat temu było niewyobrażalne nawet dla najodważniejszych Polaków. Cieszyliśmy się z prawa do głosowania na 35% polityków w Sejmie. Cieszyliśmy się z 4 stron wolnej Gazety Wyborczej. Pamiętacie ten czerwiec pełen wolności?

A przecież to była żałosna cząstka naszych dzisiejszych uprawnień wobec rządzących. Egzekwujmy je póki możemy. Egzekwujmy, żeby nie okazało się, że zabrali nam je jako niepotrzebne. Pamiętajcie, mamy do czynienia z ludźmi, którzy próbowali ukraść nawet Księżyc.

 

Po drugie zwróćcie uwagę drodzy przyjaciele, jak dużo zależy od tej kartki wrzuconej do urny w brudnej szkole.

 

HitlerjugendPSE wspiera dzieciTo tam decydujemy czy nasze dzieci będą ogolone na łyso w szarych mundurkach czytać rasistowską propagandę, czy jednak pozwolimy im rozwijać się i wyrażać indywidualność w kontakcie z kulturą.

To tam możemy decydować, czy chcemy żyć w czystym kraju dbającym o naturę, czy wolimy hałdy śmieci i smród chemicznych oparów.

To tam też decydujemy o tym, czy chcemy sobie nawzajem pomagać aby nie bać się o pracę, rentę, zdrowie, czy wolimy być innym wilkami licząc na wygraną w walce o dostatnie życie dla nas i naszych rodzin.

I wiecie co?

To właśnie idąc do tej szkoły (nie tylko na wybory!), rozmawiając z sąsiadami, kolegami z pracy, rodziną i znajomymi tworzymy nasze Państwo. Ono nie dzieje się w urzędach ani w telewizji. Tutaj wśród nas jest siła, która może zmienić wszystko.

To pielęgniarki, górnicy, nauczyciele, lekarze, kolejarze, rolnicy, naukowcy są dla Rządu groźni – to my jesteśmy suwerenem w demokratycznym państwie prawa.

Wykorzystajmy to.

 

PES @ctivists
Zainteresujcie się polityką. Idźcie na zebranie w swojej spółdzielni. Przejdźcie się na Radę Gminy. Zagłosujcie. Napiszcie komentarz na blogu. Wyślijcie list do gazety, kiedy wkurza Was jakiś polityk. Pomóżcie jakiejś fundacji która robi fajne rzeczy dla ludzi w Waszym otoczeniu.

Jeszcze dwa, trzy, cztery, może kilkadziesiąt razy. Małe kroki, dużo małych rzeczy, tysiące zwykłych ludzi. Taki marsz do społeczeństwa obywatelskiego. Wasza osobista demonstracja.

Obiecuję Wam, że pewnego dnia po wyborach okaże się, że jesteście dumni z waszych przedstawicieli. Że będziecie podziwiać ich za ich pracę na rzecz społeczeństwa. Że burmistrz nie będzie złodziejem z innego miasta tylko sąsiadem którego dziecko jest kolegą waszego. Że premierem będzie ktoś kogo pamiętacie ze wspólnego sprzątania śmieci w pobliskim bajorze, które teraz jest jeziorem w najładniejszym parku w okolicy. Tak działa demokracja.

Polacy też mogą mieć swojego Jose Zapatero, swoją Segolene Royal, swojego Joschkę Fischera. Przyjaznych polityków – ludzi jak my.

A może to Ty będziesz moim przedstawicielem?

21:41, pan_wiktor
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 sierpnia 2007
Samoobrona wychodzi z rządu. Ale czy na pewno powinniśmy się tym interesować?

Nie jestem specjalistą od sejmowych rozgrywek. Staram się je zupełnie ignorować, ale niestety praca zmusza mnie do minimalnego zainteresowania. Dlatego wiem, że koalicja się rozpada, bo PiS ma okazję pożreć przystawki i z niej korzysta. To zrozumiała, racjonalna decyzja. Kiedy mamy okazję przejąć większą część głosów, które pięknie przekładają się na władzę i przychody... Dlaczego nie?

Widać wyraźnie, że Samoobrona trzyma się koryta, jak może, a Kaczory depczą niemiłosiernie po paluchach. PiS i jego sztab to profesjonaliści w tej dziwnej, sztucznie wytworzonej przez struktury państwa dziedzinie - zawodowej polityce... To trudny fach. Tak samo jak trudnym fachem są napady na banki.

Mistrzowie polityki uprawiają bardzo skomplikowaną grę z pogranicza marketingu i zarządzania. Niewiele wynika i dlatego interesują się nią tylko zawodowi politycy, dziennikarze polityczni i hobbyści. 

Problem w tym, że prawie nieograniczoną władzę nad 38 mln ludzi ma grupa zupełnie zdeprawowanych zawodowych polityków, którym udało się namówić 5,5 miliona najbardziej naiwnych na oddanie głosu. Czyli raz na 4 lata grupa ludzi, z którymi nic nie mamy wspólnego, których nigdy nie zobaczę rusza swoje tyłki do pobliskiej szkoły podstawowej i zakreśla parę krzyżyków. Oni nawet nie mają swoich udziałów w PiS czy Samoobronie. Nawet nie trzeba ich nakłaniać do kupienia jakiegoś produktu, jakiejś usługi.

Ponieważ zmiany rządu, wbrew medialnego szumu mają mały wpływ na życie obywateli, większość nie głosuje. A ci, którzy to robią, w większość działają emocjonalnie, stąd tak absurdalne polityczne rozgrywki nie tylko w koalicji, ale też w opozycji.

Jedną z wielu wad współczesnej zachodniej demokracji jest fakt, że tracimy tak wiele zasobów - naszego czasu, który spędzamy na dyskusjach o politycznej taktyce graczy, pieniędzy, które wydajemy na odprawy dla zmieniających się ministrów i urzędników.

 

piątek, 03 sierpnia 2007
Dlaczego się rozpadają?

Janek Osiecki popełnił na Money.pl ciekawy artykuł, opisujący historię polskich koalicji.

W ciągu 17 lat III RP tylko jedna koalicja przetrwała kadencję (4 lata). Była to koalicja SLD+PSL w II kadencji Sejmu. Drugim wypadkiem długiego utrzymywania się u władzy jednej koalicji były rządy SLD/UP najpierw z PSL a potem już bez. Inne koalicje rozpadały się radośnie i w żenujący sposób (ciekawe co było napisane w damskiej toalecie w której zatrzasnął się poseł Dyka).

Mściwie nam panujący koalicjanci doprowadzili rzecz do perfekcji. Zrywanie koalicji jest tu długie i obfitujące w zwroty akcji niczym serial Bold&Beautiful . I nawet uroda aktorów podobna.

Dlaczego te koalicje się rozpadają? Jeśli rację mają libertarianie, to żadna koalicja nie powinna się rozpaść. Czysta teoria gier i indywidualny interes - zwykle koalicje rządowe są sprawiedliwą grą o sumie niezerowej. Jak kooperujesz w koalicji zyskujesz służbowy samochód, posady dla znajomych, dietę, BORowika do wyprowadzania psa i wiele innych atrakcyjnych wypłat. Jak nie jesteś w koalicji to masz tylko dietę albo wybory, ewentualnie musisz szukać innych partnerów albo oddawać część swoich nagród opozycji żeby mieć rząd mniejszościowy. Więc czemu polscy politycy jak nie są ludowcami albo socjaldemokratami to zrywają koalicje?

Profesor Nina Kraśko w innym ciekawym artykule (o ordynacji wyborczej) na stronach RRD wspomina o niskiej legitymizacji PiS rozumianej jako liczba wyborców głosujących na tą partię - to dość powszechny pogląd komentatorów. Czy jednak prawdziwy? Przyjrzyjmy się liczbom:

  • 1993: SLD 2 815 169 głosów, PSL 2 124 367, razem: 4 939 536 głosy
  • 1997: AWS 4 427 373, UW 1 749 518, razem: 6 176 891 głosów
  • 2001: SLD/UP 5 342 519, PSL 1 168 659, razem 6 511 178 głosów
  • 2005: PiS 3 185 714, So 1 347 355, LPR 940 762, razem 5 473 831

Jak widać najdłużej utrzymała się koalicja o najniższym poparciu. PiS z przystawkami mają od niej ponad poł miliona wyborców więcej.

Kto pomoże nam rozwiązać tą zagadkę? Oczywiście socjaldemokracja PES logo

Zgodnie z teorią strukturacji Giddensa wszystkie decyzje aktorów życia społecznego są oparte nie tylko na indywidualnych interesach, ale także na uwarunkowaniach wynikających ze struktury społecznej. W szczególny sposób dotyczy to interakcji jaką jest instytucja władzy.

Wszelkie instytucje opierają się bowiem na trzech filarach:

  • interpretacji reguł (w tym PiS jest świetny),
  • atrybutach władzy (takich jak kamasze lekarzy, policja przeciw pielęgniarkom czy CBA),
  • oraz legitymizacji (tego koalicjom prawicy brakowało zawsze).

Legitymizacja to nie jest tylko mandat wyborczy. Do tego, żeby koalicja trwała konieczne jest poparcie konkretnych oddolnych ruchów społecznych, istniejących struktur. W społeczeństwie ponowoczesnym koalicja rządowa nie może przetrwać na wsparciu ojca dyrektora ani oligarchów.

Tak się składa, że w Polsce jedynie socjaldemokraci oraz ludowcy (zarówno z PSL jak i Samoobrony) miały legitymizację wystarczającą do pełnienia władzy. W wypadku socjaldemokracji są to tradycyjnie pracownicy najemni, dla partii ludowych są to rolnicy. Te grupy mają wspólne interesy.

To dlatego Andrzej Lepper jest tak silny:

mimo, że walczy z całym aparatem Państwa sterowanym przez premiera.

I to dlatego kiedy Leszek Miller zdradził program socjaldemokracji na rzecz liberalnego jego upadek był tak błyskawiczny i eliminujący z życia politycznego:

upadek millera

 

Politycy PiS oczywiście nie są świadomi tej sytuacji, a nawet jeśli są, to znaczy, że ją świadomie pogarszają.

Wszelkie próby antagonizowania grup zawodowych, czy używania atrybutów władzy w obliczu słabej legitymizacji prowadzą w naturalny sposób do uświadamiania sobie przez obywateli ich interesów.

Prowokują powstawanie ruchów obywatelskich, które skuteczniej niż tradycyjne partie, bo na niższym poziomie artykułują i bronią tych interesów. Kolejne protesty przeciw polityce rządu łączą więc coraz więcej ludzi w oporze wobec rządzących a narzędzia stosowane przez włądze stają się coraz mniej skuteczne.

Dlatego, jeśli koalicja nie zakończy swojego spektaklu, w końcu dojdzie do reinterpretacji reguł władzy. Tak, drodzy konserwatyści, mam na myśli rewolucję - taką, która wprowadzi nas na drogę silnego społeczeństwa obywatelskiego.


01:31, pan_wiktor
Link Dodaj komentarz »